niedziela, 29 czerwca 2008

z kotem na kolanach

Denis: odstawia swój wieczorny spektakl, oparty głównie na mruczeniu. Ja: piję kakao i napalam się na buty czułenka, o których zawsze marzyłam i jak znalazłam to raczej ich mieć nie będę. Magda: załamuje się alternatywą bursy.
Denis: zmienił pozycję Ja: jem kolejny kawałek ciasta babci Marysi. Jutro będę sobie pluć w twarz o to, ale staram się o tym teraz nie myśleć. Zapominam o mojej zasadzie, żeby unikać przyjemności, które przynoszą potem smutek. Denis: drapie się za uchem. Cholera, kiedy ja go odrobaczałam ostatnio? Madź: wścieka się na absurdalne pomysły mojej matki Ja: również się wściekam. Madź: pada przed podaniem do bursy Ja: staram się jak zwykle łagodzić sytuację i szukam moich notatek z chemi(po co mi teraz one?!?!)

Relacja z moich ostatnich 5 minut. W każdym razie za tydzień Mielono i Koszalin na 99%. Nawet mama zasponsoruje. Wściekłam się na siebie ostro, bo nie potrafię cieszyć się z drobiazgów i nie widzę tylu pięknych rzeczy. Czas to zmienić.
I na koniec moje najlepsze zdjęcie ostatniego czasu:


1 komentarze:

Babsztylove pisze...

O kurczę, przecież ja wczoraj oglądałam Twoje zdjęcia na digarcie! (moj profil to darun albo ziu, bo mam dwa) jak dotarłaś do mojego bloga? (o kurcze :D)