sobota, 28 czerwca 2008

żółte stringi

Nie musisz się bać, odechce ci się spać.
Mam nadzieję, że nie będziemy udawać widząc się na ulicy, że się nie znamy.

Ehh trochę zaległości mam. Przykro mi, nie jestem systematyczna(a miałam nie kłamać).

Zacznę może od Denisa:
















Tak. Ma się dobrze, kupiłam mu szeleczki(czerwone, jeśli kogoś to interesuje), za duże co prawda, ale wymienię je w poniedziałek. Jeszcze tylko transporter i przekonanie rodzicielki, że kot jest mój i czy jej się podoba czy nie, będzie ze mną jeździł do szkoły.

Co do szkoły to dostałam się tam gdzie chciałam, sektor który chciałam ;]
Warsztaty wkrótce. Sam dzień nie należał do przyjemnych.

Ale cofnijmy się odrobinkę(o jakieś 2 tygodnie)słyszałan jakieś 15 tysięcy razy, że nic ze mnie nie będzie, jaka to ja głupia, beznadziejna i brzydka. Przyszedł wspaniały dzień 19 czerwca 2008. Ukończyłam swoją edukację z zacofanymi w większości ludźmi, przestał mi się prać mózg i w końcu nie mam na kogo narzekać;d

Więc cudnie jest, ej!



Tydzień temu, wraz z odebraniem świadectwa pojechałam papiery złożyć, wróciłam do Kostrzyna i pojechałam z sis do Mysłowic. Droga była zabójcza, w dosłownym sensie. Zgubiłyśmy aparat wart 5 tyś, trzeba było rozdać przeemiłym kolejarzom smirnofa i takie tam ekscesy.

Oto cudo po które warto było spędzić prawei dobę w pociągach:


Maine coon o imieniu Rico.

W niedzielę byłam na wystawie w Szczecinie, Ciri zajęła 1 miejsce w swojej kategorii i zgarnęła ocenę doskonałą :)
No i nominację na bis juniorów.
We wtorek przyjechała Magda do mnie i śmiesznie było ;F W środę z Kwiatkiem dla niego stopa łapałam, ale nie złapaliśmy ;d Aga przylazła stanęła i od razu ktoś się dał. Uś.
W czawartek do GW, a dzisiaj sprzątam całą chatę.
Jak dobrze pójdzie za tydzień w czawartek znowu GW, piątek Kostrzyn, sobota Mielno, niedziela Koszalin kolejna wystawa psów, a w poniedziałek zwijam się do Lubiąża, Slot się zaczyna.

Nie mam weny, więc tylko poczęstowałam nowościami.
Smacznego

0 komentarze: