Mam nadzieję, że nie będziemy udawać widząc się na ulicy, że się nie znamy.
Ehh trochę zaległości mam. Przykro mi, nie jestem systematyczna(a miałam nie kłamać).
Zacznę może od Denisa:

Tak. Ma się dobrze, kupiłam mu szeleczki(czerwone, jeśli kogoś to interesuje), za duże co prawda, ale wymienię je w poniedziałek. Jeszcze tylko transporter i przekonanie rodzicielki, że kot jest mój i czy jej się podoba czy nie, będzie ze mną jeździł do szkoły.
Co do szkoły to dostałam się tam gdzie chciałam, sektor który chciałam ;]
Warsztaty wkrótce. Sam dzień nie należał do przyjemnych.
Ale cofnijmy się odrobinkę(o jakieś 2 tygodnie)słyszałan jakieś 15 tysięcy razy, że nic ze mnie nie będzie, jaka to ja głupia, beznadziejna i brzydka. Przyszedł wspaniały dzień 19 czerwca 2008. Ukończyłam swoją edukację z zacofanymi w większości ludźmi, przestał mi się prać mózg i w końcu nie mam na kogo narzekać;d
Więc cudnie jest, ej!
Tydzień temu, wraz z odebraniem świadectwa pojechałam papiery złożyć, wróciłam do Kostrzyna i pojechałam z sis do Mysłowic. Droga była zabójcza, w dosłownym sensie. Zgubiłyśmy aparat wart 5 tyś, trzeba było rozdać przeemiłym kolejarzom smirnofa i takie tam ekscesy.
Oto cudo po które warto było spędzić prawei dobę w pociągach:
Maine coon o imieniu Rico.
W niedzielę byłam na wystawie w Szczecinie, Ciri zajęła 1 miejsce w swojej kategorii i zgarnęła ocenę doskonałą :)
No i nominację na bis juniorów.
We wtorek przyjechała Magda do mnie i śmiesznie było ;F W środę z Kwiatkiem dla niego stopa łapałam, ale nie złapaliśmy ;d Aga przylazła stanęła i od razu ktoś się dał. Uś.
W czawartek do GW, a dzisiaj sprzątam całą chatę.
Jak dobrze pójdzie za tydzień w czawartek znowu GW, piątek Kostrzyn, sobota Mielno, niedziela Koszalin kolejna wystawa psów, a w poniedziałek zwijam się do Lubiąża, Slot się zaczyna.
Nie mam weny, więc tylko poczęstowałam nowościami.
Smacznego
0 komentarze:
Prześlij komentarz