wtorek, 1 lipiec 2008
niedziela, 29 czerwiec 2008
z kotem na kolanach
Denis: odstawia swój wieczorny spektakl, oparty głównie na mruczeniu. Ja: piję kakao i napalam się na buty czułenka, o których zawsze marzyłam i jak znalazłam to raczej ich mieć nie będę. Magda: załamuje się alternatywą bursy.
Denis: zmienił pozycję Ja: jem kolejny kawałek ciasta babci Marysi. Jutro będę sobie pluć w twarz o to, ale staram się o tym teraz nie myśleć. Zapominam o mojej zasadzie, żeby unikać przyjemności, które przynoszą potem smutek. Denis: drapie się za uchem. Cholera, kiedy ja go odrobaczałam ostatnio? Madź: wścieka się na absurdalne pomysły mojej matki Ja: również się wściekam. Madź: pada przed podaniem do bursy Ja: staram się jak zwykle łagodzić sytuację i szukam moich notatek z chemi(po co mi teraz one?!?!)
Relacja z moich ostatnich 5 minut. W każdym razie za tydzień Mielono i Koszalin na 99%. Nawet mama zasponsoruje. Wściekłam się na siebie ostro, bo nie potrafię cieszyć się z drobiazgów i nie widzę tylu pięknych rzeczy. Czas to zmienić.
I na koniec moje najlepsze zdjęcie ostatniego czasu:

Denis: zmienił pozycję Ja: jem kolejny kawałek ciasta babci Marysi. Jutro będę sobie pluć w twarz o to, ale staram się o tym teraz nie myśleć. Zapominam o mojej zasadzie, żeby unikać przyjemności, które przynoszą potem smutek. Denis: drapie się za uchem. Cholera, kiedy ja go odrobaczałam ostatnio? Madź: wścieka się na absurdalne pomysły mojej matki Ja: również się wściekam. Madź: pada przed podaniem do bursy Ja: staram się jak zwykle łagodzić sytuację i szukam moich notatek z chemi(po co mi teraz one?!?!)
Relacja z moich ostatnich 5 minut. W każdym razie za tydzień Mielono i Koszalin na 99%. Nawet mama zasponsoruje. Wściekłam się na siebie ostro, bo nie potrafię cieszyć się z drobiazgów i nie widzę tylu pięknych rzeczy. Czas to zmienić.
I na koniec moje najlepsze zdjęcie ostatniego czasu:

sobota, 28 czerwiec 2008
żółte stringi
Nie musisz się bać, odechce ci się spać.
Mam nadzieję, że nie będziemy udawać widząc się na ulicy, że się nie znamy.
Ehh trochę zaległości mam. Przykro mi, nie jestem systematyczna(a miałam nie kłamać).
Zacznę może od Denisa:

Tak. Ma się dobrze, kupiłam mu szeleczki(czerwone, jeśli kogoś to interesuje), za duże co prawda, ale wymienię je w poniedziałek. Jeszcze tylko transporter i przekonanie rodzicielki, że kot jest mój i czy jej się podoba czy nie, będzie ze mną jeździł do szkoły.
Co do szkoły to dostałam się tam gdzie chciałam, sektor który chciałam ;]
Warsztaty wkrótce. Sam dzień nie należał do przyjemnych.
Ale cofnijmy się odrobinkę(o jakieś 2 tygodnie)słyszałan jakieś 15 tysięcy razy, że nic ze mnie nie będzie, jaka to ja głupia, beznadziejna i brzydka. Przyszedł wspaniały dzień 19 czerwca 2008. Ukończyłam swoją edukację z zacofanymi w większości ludźmi, przestał mi się prać mózg i w końcu nie mam na kogo narzekać;d
Więc cudnie jest, ej!
Tydzień temu, wraz z odebraniem świadectwa pojechałam papiery złożyć, wróciłam do Kostrzyna i pojechałam z sis do Mysłowic. Droga była zabójcza, w dosłownym sensie. Zgubiłyśmy aparat wart 5 tyś, trzeba było rozdać przeemiłym kolejarzom smirnofa i takie tam ekscesy.
Oto cudo po które warto było spędzić prawei dobę w pociągach:

Maine coon o imieniu Rico.
W niedzielę byłam na wystawie w Szczecinie, Ciri zajęła 1 miejsce w swojej kategorii i zgarnęła ocenę doskonałą :)
No i nominację na bis juniorów.
We wtorek przyjechała Magda do mnie i śmiesznie było ;F W środę z Kwiatkiem dla niego stopa łapałam, ale nie złapaliśmy ;d Aga przylazła stanęła i od razu ktoś się dał. Uś.
W czawartek do GW, a dzisiaj sprzątam całą chatę.
Jak dobrze pójdzie za tydzień w czawartek znowu GW, piątek Kostrzyn, sobota Mielno, niedziela Koszalin kolejna wystawa psów, a w poniedziałek zwijam się do Lubiąża, Slot się zaczyna.
Nie mam weny, więc tylko poczęstowałam nowościami.
Smacznego
Mam nadzieję, że nie będziemy udawać widząc się na ulicy, że się nie znamy.
Ehh trochę zaległości mam. Przykro mi, nie jestem systematyczna(a miałam nie kłamać).
Zacznę może od Denisa:

Tak. Ma się dobrze, kupiłam mu szeleczki(czerwone, jeśli kogoś to interesuje), za duże co prawda, ale wymienię je w poniedziałek. Jeszcze tylko transporter i przekonanie rodzicielki, że kot jest mój i czy jej się podoba czy nie, będzie ze mną jeździł do szkoły.
Co do szkoły to dostałam się tam gdzie chciałam, sektor który chciałam ;]
Warsztaty wkrótce. Sam dzień nie należał do przyjemnych.
Ale cofnijmy się odrobinkę(o jakieś 2 tygodnie)słyszałan jakieś 15 tysięcy razy, że nic ze mnie nie będzie, jaka to ja głupia, beznadziejna i brzydka. Przyszedł wspaniały dzień 19 czerwca 2008. Ukończyłam swoją edukację z zacofanymi w większości ludźmi, przestał mi się prać mózg i w końcu nie mam na kogo narzekać;d
Więc cudnie jest, ej!
Tydzień temu, wraz z odebraniem świadectwa pojechałam papiery złożyć, wróciłam do Kostrzyna i pojechałam z sis do Mysłowic. Droga była zabójcza, w dosłownym sensie. Zgubiłyśmy aparat wart 5 tyś, trzeba było rozdać przeemiłym kolejarzom smirnofa i takie tam ekscesy.
Oto cudo po które warto było spędzić prawei dobę w pociągach:
Maine coon o imieniu Rico.
W niedzielę byłam na wystawie w Szczecinie, Ciri zajęła 1 miejsce w swojej kategorii i zgarnęła ocenę doskonałą :)
No i nominację na bis juniorów.
We wtorek przyjechała Magda do mnie i śmiesznie było ;F W środę z Kwiatkiem dla niego stopa łapałam, ale nie złapaliśmy ;d Aga przylazła stanęła i od razu ktoś się dał. Uś.
W czawartek do GW, a dzisiaj sprzątam całą chatę.
Jak dobrze pójdzie za tydzień w czawartek znowu GW, piątek Kostrzyn, sobota Mielno, niedziela Koszalin kolejna wystawa psów, a w poniedziałek zwijam się do Lubiąża, Slot się zaczyna.
Nie mam weny, więc tylko poczęstowałam nowościami.
Smacznego
poniedziałek, 5 maj 2008
czwartek, 1 maj 2008
kolejny


Powieka rusza się bez mojej zgody. Niedobór magnezu czy innego czegoś. Nie uważałam na biologii. Ale i tak słodko jest. hihihihihi
Czesław i efekt uboczny trzeźwości pierze mi umysł. Zostało jeszcze tylko 51 dni do końca roku. Jej <3333
wtorek, 29 kwiecień 2008


Bóg zawsze chronił mnie przedemną samą
odciągał mnie daleko, zanim zrobiłam coś głupiego
wiem, niebawem konsekwencje znajdą mnie same
zanim koniec powie mi jak mam zacząć...
Fiona Apple mnie męczy swoim głosem. I to jest przyjemne ;)
_____________
edit: Muszę pomarudzić, taka ma natura;d
Jutro sprawdzian z geografii i kolejna szmata w dzienniku zagości.
Nie spieszy mi się do jej poprawiania.
Myślałam że dziś wyjdę z siebie i stanę obok. Kilku-krotnie. Koniec świata
by nastąpił, booo ile można znosić lol.
Pies tampon ściga mnie;p To byłby jedne z niewielu plusów pójścia na dziki zachód,
a nie gdzieś dalej. Nie, nie ma siły muszę iść jutro sfocić psa tampona.
Nah nah. Jutro kwiat i madź
przyjeżdżają, więc śmiesznie będzie[w końcu]. Eeee... co to ja miałam..
sternum chcica mnie
wzięła. I na dokonania aktu brutalnej kastracji.
Wszystko mi jedno już na kim
[prócz Denisia
Tekst dnia: "powiedz jej co czujesz prosto w twarz kurwa i chuj zobaczysz"
poniedziałek, 28 kwiecień 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)

